Ktoś zapukał do drzwi. Podskoczyłam na łóżku zdezorientowana. Osoba szarpnęła za klamkę, ale drzwi nie ustąpiły. Westchnęłam i zeszłam z łóżka. Otworzyłam drzwi i uchyliłam je lekko. Za nimi stał Justin i patrzył na mnie z mieszanką zaskoczenia, ale i smutku na twarzy. Odsunęłam się w tył i wycofałam na łóżko. Spoglądał na mnie nie pewnie, ale kiedy zamknął za sobą drzwi usiadł obok mnie. Złapał moją dłoń i obracał ją w różne strony. Pocierał sine palce, aż się uspokoił i złączył nasze dłonie. Ścisnął moją dłoń i podniósł na mnie wzrok.
-Przepraszam.- powiedział cicho patrząc na moje usta.
-Ale za co?- nie rozumiałam go. Nie miał powodu by czuć się winnym.
-Za to, że ostatnio tak rzadko się odzywałem.- westchnął, a ja położyłam dłoń na jego barku.
-Nie jestem zła. Ja to rozumiem.- przełknęłam ślinę. Sama również o nim zapomniałam.
-Nie tak powinienem się zachować. Naprawdę przykro mi.- uśmiechnęłam się lekko.
-Już dobrze.- przytulił mnie do siebie, a ja oparłam głowę o jego klatkę piersiową.
-Obiecuję poprawę.- zaśmiałam się i potarłam o niego głową.
-Zrobię kanapki co ty na to?- zaśmiałam się słysząc jak burczy mu w brzuchu. On jedynie posłał mi promienny uśmiech i złapał za mój telefon. Oczywiście musiał już zacząć twetować. Zeszłam na dół po cichu i otworzyłam lodówkę. Była skromna, ale na kanapki wystarczyło. Tak więc wyciągnęłam ubogie składniki oraz chleb i zabrałam się do roboty.
-Co tam nucisz?- Stey wszedł do kuchni wziął jabłko w dłonie i podrzucił.
-I jak z nią?- zapytałam odwracając się z nożem w ręku.
-Już całkiem dobrze. tak mi się wydaje.- jego twarz trochę posmutniała.
-No nie ważne nie będę cię męczyć.- zaśmiał się.
-Daj spokój. Ona, ja po prostu nie wierze...- nie zdążył dokończyć bo wskoczyła na niego Stella oplatając go biodrami i pocałowała go namiętnie. Uśmiechnęłam się jedynie na ten widok, ciesząc się, że już wszystko jest w porządku.
-W co nie wierzysz kochanie?- zapytała
-W ciebie kochanie.- zaśmiał się i odwzajemnił pocałunek. Potem na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
-Oberwiesz za to!- poczochrała mu włosy i zawtórowała śmiechem.
-Wiesz co? To twoja interpretacja była zła.- poprawił włosy, obruszony.
-Kochanie..- zamruczała mu do ucha i poprawiła jego włosy.- Nie obrazisz się na mnie, oboje doskonale to wiemy.
-Może tak albo i nie.- odparł lekko zmieszany. Szepnęła mu coś do ucha, a on jej odpowiedział i uśmiechnął się w jej stronę.
Przyglądałam im się tą chwilę, ale potem zabrałam kanapki i wróciłam do pokoju. Justin leżał z zamkniętymi oczami i słuchał muzyki na moim iPodzie. Niektóre słowa piosenek wydawałoby się, że znał, ale potem zauważyłam, że się tylko wygłupia. Zerwałam mu słuchawki przez co momentalnie otworzył oczy, a mi ukazały się czekoladowe tak dobrze mi znane tęczówki. Na chwilę zapomniałam gdzie jestem, kim jestem, kim on jest...
Ocknęłam się i wylądowałam w swoim pokoju, przed chłopakiem marzeń. Wpił się w moje usta, językiem przedzierając się przez moje wargi, ale nie stawiałam oporu. Pozwoliłam mu złączyć nasze języki w tańcu. Po chwili poczułam chłód na ustach i otworzyła oczy. Justin chwycił za kanapkę i robiąc przy tym śmieszne miny, zjadł ją w zaledwie pół minuty. Zaśmiałam się i usiadłam obok niego. Brakowało mi go przez ostatni czas. Jego zabawnych min. Tonu jego głosy i uczuć, które się we mnie budziły kiedy go widywałam. Wpatrzona w niego jak w obrazek, siedziałam zahipnotyzowana, a on w spokoju zjadał kolejną kanapkę. W pewnym momencie pomachał mi dłonią przed oczami i spojrzał na mnie dziwnie. Ocknęłam się i spojrzałam na niego pytająco.
-Pytałem czy nie jesteś głodna. To ostatnia.- wzruszył ramionami jakby nie miał o tym pojęcia.
-Nie dziękuje. Zresztą tu jest szynka.- uśmiechnęłam się.
-No tak racja.- puścił mi oczko.
Zaśmiałam się i położyłam na łóżku. Zamknęłam oczy i napajałam się jego obecnością. Jego towarzystwem, oddechem. Aura spokoju, która go dzisiaj go otaczała przeniosła się i na mnie. Dzięki temu poczułam się bezpieczna. Nagle poczułam czułe pocałunki na moim ramieniu. Otworzyłam oczy, a on delikatnie się uśmiechał nade mną. Złożył delikatny pocałunek na moich wargach i się uśmiechnął. Przygryzłam wargę i przyciągnęłam go do siebie. Pocałowałam go czule. Obrócił się i leżał obok mnie. Objął mnie ramieniem i pocałował w czubek głowy. Nic nie mówił. Nie musiał. Ja też go kochałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz