-Melissa. Ciii...kochanie.- Justin kołysał mnie w ramionach, chcąc uspokoić.
Obudziłam się i wtuliłam w niego. Czułam ciepło bijące od jego ciała, a ono napawało mnie poczuciem bezpieczeństwa. Kiedy byłam już wstanie wyszeptać parę słów Justin zapytał co się stało, a ja wolałabym milczeć.
-To... to tylko koszmar. Już nic nie pamiętam.- skłamałam nie chcąc go martwić.
-Na pewno?- zapytał głaszcząc mnie po głowie. Ja tylko kiwnęłam głową. On z powrotem ułożył się do snu, tuląc mnie do siebie. Byłam mu wdzięczna za to że się nie odwrócił, ale to nie wystarczało. Bałam się ponownie zasnąć. Dlatego wiercąc się przez całą noc próbowałam zasnąć. Rano, albo raczej wczesnym rankiem wstała z łóżka i założyłam na siebie jego koszulkę. Poszłam do łazienki i obmyłam twarz myśląc nad tym co dalej. Czułam się naprawdę szczęśliwa przy Justinie i naprawdę chciałam z nim być, ale tak naprawdę nie wiedziałam jak on traktuje tę sprawę. Wiedziałam też, że muszę porozmawiać z Taylorem na ten temat. W końcu nie mogłam zostawić go bez żadnych wyjaśnień. Pokręciłam głową i chwyciłam sukienkę. Szybko ją na siebie ubrałam i zarzuciłam na to jego bluzę. Pocałowałam go delikatnie w czoło, a jego dłonie objęły mnie w pasie.
-A gdzie moja maleńka ucieka?- zapytał otwierając swoje duże brązowe oczy jednocześnie ziewając.
-Będę wracać już do domu.- uśmiechnęłam się delikatnie.
-Będę wracać już do domu.- uśmiechnęłam się delikatnie.
-Dlaczego?- zapytał smutny.
-Zobaczymy się później dobrze? Muszę coś załatwić.- uśmiechnęłam się.
-W takim razie do zobaczenia.- przyciągnął mnie do siebie całując namiętnie.
Wyszłam z jego pokoju i skierowałam się na dół. Wiedziałam, że teraz pewnie ponownie zasnął. Wyszłam na dwór czując, że pogoda robi się coraz piękniejsza. Stwierdziłam, że tak fajny dzień nie może się zmarnować i kazałam sobie zapamiętać, że w dzisiejszych planach mam plażę. Z uśmiechem weszłam do domu i pobiegłam do pokoju. Rzuciłam buty w kąt i rozebrałam się. Wyciągnęłam z szafy jasno jeansowe szorty i do tego szarą z kolorowym motywem koszulkę. Włosy spięłam w kucyk i pomalowałam usta pomadką. Zbiegłam na dół i wyciągnęłam z lodówki jedną z moich sałatek. Przyprawiłam ją sola i szybko ją pochłonęłam. Pudełko włożyłam do zmywarki i poleciałam na górę. Złapałam za telefon i wystukałam szybkiego sms'a. Kiedy uzyskałam odpowiedź złapałam za czarne vansy i wkładając je szybko wybiegłam z domu. Popędziłam do domu na przeciwko. Zapukałam trzy razy jak za dawnych czasów. Drzwi otworzył mi Taylor.
-Melissa..- chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam.
-Nie, poczekaj. Ja wiem, że różnie nam się układało, a to co się stało nie dawno...-przerwałam.- Przepraszam, ale nie możemy być już razem.- widziałam jego minę, na której malował się ból.
-Ale dlaczego?- zapytał, a to pytanie zabolało mnie.
-Bo nie kocham cię. A ty nie kochasz mnie.- odpowiedziałam chyląc głowę.
-Nie możesz mieć takie pewności.- powiedział, a ja jedynie kiwnęłam głową.
-Ale jest ktoś, kto kocha mnie i jest kto kocha ciebie.- powiedziałam i skarciłam się w myślach za to.
-Co? Kto to?- zapytał, a ja nie wiedziała co odpowiedzieć.
-Słuchaj potrzebujesz czasu, ale zobaczysz szybko znajdziesz dziewczynę.- chciałam go uspokoić.
-Nie wiem czemu mam ci wierzyć.- pokręcił głową.
-Muszę już iść.- położyłam dłoń na jego ramieniu i ją ścisnęłam. Podniósł głowę i spojrzał na mnie nie pewnie. Ja tylko uśmiechnęłam się delikatnie i odeszłam machając do niego. Wróciłam do domu i spakowałam torbę na plażę. Ubrałam jeszcze na siebie czarny strój kąpielowy wiązany na szyi. Złapałam torbę, wrzuciłam do niej telefon i wyszłam ponownie z domu. Wparowałam do domu Justina i rzuciłam torbę w kąt. Szukałam go wszędzie. W sypialni go nie było, w kuchni też nie. Sprawdziłam jeszcze łazienkę i salon nie koniecznie w tej kolejności. Już miałam wychodzić kiedy ktoś mnie od tyłu złapał i przytwierdził do ściany zręcznie obracając. Wpił się w moje usta i uśmiechnął się.
-Witaj kochanie.- wyszeptał, a ja się zaśmiałam. Kochałam to, że zawsze poprawiał mi humor.