Kolejny tydzień był bardzo ciężki. Byłam zabiegana i co chwile byłam w innym mieście. Podpisywanie płyt, wywiady, spotkania z fanami. Kiedy przyszedł dzień odpoczynku nie miałam pojęcia co robić. To nie znaczy, że nie było tego pełno. Po prostu czułam się wypompowana. Kiedy na mój telefon przyszła wiadomość gdzie jestem wystukałam tylko : "NEW YORK" i wyłączyłam telefon. Rzuciłam się na łóżko w hotelu i próbowałam zasnąć. Nie wiele to mi dało, ale próbowałam. Za parę godzin miałam lot powrotny i ostatnie spotkanie, ostatnie wywiady. Napisałam swoje imię już tyle razy, że zapomniałam jak naprawdę się je pisze. Ręka mnie rozbolała, ale tak wszech ogarniająca cisza była nie do zniesienia. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Nie wiedziałam co mogę porobić więc poszłam do Camerona. Weszłam do jego pokoju. Przeglądał akurat coś na laptopie. Usiadłam obok niego i położyłam się obok niego, głowę kładąc na jego torsie. Jedną dłonią operował myszką drugą gładził mnie po ramieniu.
-Co jest młoda?- zapytał odkładając laptopa na stolik.
-Nie mam za bardzo co robić.- pożaliłam się.
-Może chcesz obejrzeć film?- spojrzał na mnie zdziwiony.
-Ale normalny proszę.- zaśmiałam się.
-Wiesz co? Jak ty tak możesz.- zaczął mnie łaskotać, ale ja nie zareagowałam.- To jest po prostu nienormalne.
- Zawsze tak miałam. Nie moja wina.- wzruszyłam ramionami.
-Dobra. Co chciałabyś oglądnąć?- otworzył wszystkie pliki.
-Sama nie wiem, włącz coś po prostu.- machnęłam ręka, a Cam wybrał film na chybił trafił.
Ogólnie nie wciągnęłam się w fabułę filmu, ale nie wiele mnie obchodziło co tam się dzieje. Nie rozumiałam rozwoju akcji, ale dla mnie to było już normalne. Tym bardziej jeśli czułam się znużona. Jedna ręka Camerona wędrowała po moim ciele. Na to też z początku nie zwracałam uwagi. Nie przeszkadzało mi to, wręcz pasowało. Kiedy film się skończył wyłączył laptopa i odwrócił się w moją stronę. Jego twarz znalazła się zbyt blisko mojej. Przez myśl mi przeszło, żeby się odsunąć, ale kiedy ogarnęła mnie woń tak bardzo mi znajoma, pozwoliłam mu wpić się w moje usta. Ogarnięta słodkością jego ust rozpłynęłam się w jego ramionach, odpowiadając na jego pocałunek. Jednak kiedy próbował pozbyć się mojej koszulki odsunęłam się od niego. Stanęłam na kanapie i zeskoczyłam omijając go.
-Melissa...- Cameron zerwał się i złapał mnie za łokieć.
-Cam, proszę.- spojrzał mi w oczy.
-Przepraszam, ja nie chciałem.- złączył nasze dłonie razem.
-To się nie powinno stać.- pokręciłam głową, unikając jego spojrzenia.
-To moja wina, to ja...- wpiłam się w jego usta.
Nie wiedziałam czemu. Czy działałam pod wpływem impulsu czy tego chciałam? Nie umiałam sobie na to odpowiedzieć. Wszystko w tym momencie wydawało się nie mieć znaczenia. Liczył się tylko ten pocałunek, którego miałam żałować. Którego przed chwilą już żałowałam. Jego dłonie spoczywały na moich biodrach, delikatnie nimi kołysając. Spodobała mi się jego delikatność i namiętność. Nasze języki tańcowały pragnąc się nawzajem.
Rozległo się pukanie do drzwi. Odskoczyliśmy do siebie, a do pokoju wparował Ethan.
-Cameron! Melissa?- spojrzał na nas zdziwiony i pokręcił głowa.- Wy chyba nie?
-No co ty.- szybko zaprzeczyłam widząc minę Cam'a.- Ja już pójdę.- wyszłam z pokoju na korytarz. Nie zauważyłam, że w moją stronę zmierza Jeremy.
-Mel, kochana.- złapał mnie od tyłu i obrócił do siebie.
-Jeremy masz to czego potrzebuje?- spojrzałam na niego pytająco.
-Jasne, ale nie przesadź mała.- roześmiał się i wręczył mi to czego potrzebowałam.
-Dziękuje ci.- pocałowałam go w policzek i uciekłam do pokoju. Usiadłam przy stoliku i rozerwałam woreczek. Wysypałam jego zawartość i przygotowałam sobie działkę. Zwinęłam banknot w rureczkę i wciągnęłam narkotyk. Dopiero wtedy odżyłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz