sobota, 20 października 2012

Chaptre V - Ordinary

Ten dzień miał wyjątkowy zabawny wyraz. Kiedy się obudziłam było dosyć wcześnie. Jak przystało na kalifornie było bardzo ciepło, więc ubrałam się w krótkie czarne spodenki i białą bokserkę. Nie miałam specjalnych planów więc zabrałam swojego iPoda i poszłam pobiegać. To jedna z wielu form kiedy dużo myślę. A to wcale nie jest złe. Często było tak, że żałowałam swoich myśli. Czasem się ich wstydziłam, a kiedy indziej marzyła by stały się rzeczywistością. Tego dnia jednak było w mojej głowie pusto,a myśli...po prostu ich nie było. Więc kiedy wróciłam po godzinie czułam się spokojnie. Była oczyszczona duchem i bardzo lubiłam ten stan. Wskoczyłam szybko pod prysznic, a kiedy wyszłam przebrałam się w galaktyczne leginsy i założyłam czarną tunikę. Znalazłam jeszcze moją full cup z LA i zeszłam na dół. Tam czekała już na mnie moja najlepsze przyjaciółka. Obiecała pojechać ze mną dziś do studia nagrać pierwszą piosenkę.
-Cześć Miley.- pocałował ją w policzek.
-Melissa co to za humorek.- za śmiałą się i usiadła przy wyspie kuchennej.
-A wiesz nie mogę się doczekać nagrania.- wyciągnęłam nasze ulubione kubki z szafki i wsypałam do nie trochę kawy rozpuszczalnej.
-Myślałam, że będziesz się raczej denerwować. Długo cię nie było w studiu.- wzruszyła ramionami.
-Wiesz, też tak myślałam, ale to wszystko co się działo. To nie miało wpływu na muzykę. Przecież to tylko tyczyło się mojej sławy.- westchnęła i nastawiła wodę.
-Jak uważasz. Ja nie mówię nie, ale wiesz.- chciała coś jeszcze dodać, ale do kuchni wskoczył mój chłopak.
-Zgadnij kto to?- zaśmiał się zakrywając dłońmi moje oczy.
-No nie wiem, nie wiem. Joe?- specjalnie podała imię swojego przyjaciela.
-Wiesz co?- zaśmiał się.-Głuptas.- odwrócił moją głowę i pocałował delikatnie.
-Och, daj mi spokój.- szturchnęłam go i wyciągnęłam jeszcze jedne kubek. Wsypałam do niego kawy i akurat zaparzyła się woda. Zalałam wszystkie kubki, postawiłam mlek i cukier na stole.
-Tylko mi się tu nie miziać.- Miley zaśmiała się wesoło, a ja Tay puścił jej oczko.
-Brak mi słów.- pokręciłam jedynie głową, a na dół zbiegła roztargniona Stella. Wszyscy razem hurtem powiedzieliśmy 'cześć', ale ona jedynie burknęła coś w odpowiedzi pod nosem. Podeszła do lodówki i wyciągnęła karton mleka.
-Mama dzisiaj do mnie dzwoniła. Powiedziała, że nie jest źle.- szepnęłam do Miley, a Stella wpadła w złość
-Wiecie, że nie lubię jak rozmawiacie w moim towarzystwie na ucho. Wystarczyło powiedzieć, żebym sobie poszła.-  odstawiła szklankę, z której popijała mleko i uciekła na górę.
-Stells zaczekaj!- krzyknęłam za nią, ale nie wiele to mi dało.
Zrezygnowana usiadłam i podsunęłam gazetę z artykułem Taylorowi i Mil. 

"Jak donoszą nasze źródła Stella Pite- Jolie i Sterling Knight są parą! Te pogłoski już od dawna krążyły po internecie i gazetach plotkarskich jednak nie do końca w nie wierzyliśmy. Cóż więcej powiedzieć, zdjęcia mówią same za siebie. Wczoraj jeden z fotoreporterów zauważył zakochaną parę na romantycznym spacerze. Udało nam się uchwycić moment, w którym się całowali, dzięki czemu mamy 100% pewności, że mamy nową parę w Hollywood! Bardzo to lubimy i cieszymy się szczęściem zakochanych..."

Ona jedynie kiwnęła głową i się nie odezwała. To zajście wywołało napiętą atmosferę w naszym nielicznym gronie. Kiedy nagle na dół zbiegła moja siostra, moja przyjaciółka jedynie wstała i podała jej gazetę. Stella szybko przewertowała wzrokiem artykuł i rzuciła gazetą na stół.
-Ok. Może nie napisali tutaj nic strasznego, ale mama i tak będzie na mnie zła.- westchnęła, spuszczając głowę.
-Może tak, może nie.- podniosłam jej głowę i spojrzałam w jej oczy.- Ty głuptasku.- zaśmiałam się wesoło.- Rozmawiałam dzisiaj z mamą. Powiedziała mi, że cieszy się z tego, że w końcu otrząsnęłaś się po związku z Davidem i tak wiem nie poruszam tego tematu. Chodzi mi tylko o to, że wcale nie jest na ciebie zła.
-Naprawdę?- zapytała nie dowierzając.
-Naprawdę.- posłałam jej promienny uśmiech.
-W takim razie kamień spadł mi z serca.- zaśmiała się nawet.-No to nie będę wam przeszkadzać.- uśmiechnęła się i wyszła.
-Paranoicznie boi się co mama powie na temat wszystkiego co zrobi.- skwitowała Miley odkładając kubek.
-Ja tam uważam, że po prostu ciągle nie jest pewna co jest dobre,a co złe.- wzruszył ramionami Taylor i objął mnie ramieniem.
-Może i tak. Zresztą nie ważne. Muszę się zbierać, dzisiaj pierwsze nagranie. - pocałowałam go w policzek.
-No kochanie, to powodzenia.- uśmiechnął się całując mnie delikatnie.  
-Dzięki.- zaśmiałam się wesoło.
-No już, już gołąbeczki. Mel, teksty.- rzuciła Miley i wywróciła oczami.
Kochałam jej upór, ale i nie tylko. Była kochana i walczyła zawsze ze mną jeszcze nigdy przeciwko mnie. A to, ze bywała czasami wredna niczego nie zmieniało. Ja sama nie byłam aniołkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz