Minione tygodnie mijały spokojnie. Co weekend imprezy, domówki, alkohol i za dużo urwanych filmów. Więc kiedy obudziłam się w nieznanym mi pokoju wiedziałam, że powinnam przestać bawić się tak ostro. Potrząsnęłam więc głową próbując sobie coś przypomnieć. Jednak moja pamięć była zablokowana. Z westchnieniem opadłam z powrotem na łóżko. Nie mogłam przypomnieć sobie końca wczorajszej imprezy, która była bardzo dobra, ale miała swoje skutki. Głowa mi pękała, a moje samopoczucie było strasznie niskie. Nie wiedziałam jak mogłam doprowadzić się do takiego stanu.
Kiedy po jakimś czasie ktoś wszedł do mojego pokoju, a ja udałam że śpię. Jedna osoba, która weszła nie zwracała na mnie uwagi tylko postawiła szklankę z wodą i weszła do garderoby. Zastanawiając się nad tym otworzyłam oczy i zauważyłam męskie ubrania. Pełno czapek i bluz. Jedną z nich widziałam kiedyś u nas w domu...I mnie olśniło. Znajdowałam się u Justina w domu, w jego sypialni. Jak to było możliwe ?! Nie miałam pojęcia co mogło zajść, ale wystraszona wyskoczyłam z łóżka. Justin wrócił do pokoju i stanął przede mną z delikatnym uśmiechem na twarz.
-Wszystko w porządku? Tak słodko spałaś, że nie chciałem cię budzić.- oparł się o ścianę bojąc się zbliżyć.
-Co ja tu robię?- zapytałam nie ogarniając zaistniałej sytuacji.
-Wczoraj poprosiłaś, żebym cię zabrał.- wzruszył ramionami.
-Co?- nie mogłam mu uwierzyć.
-Rozpłakałaś się i powiedziałaś, że nie chcesz z nim iść. Że się boisz.- powiedział to całkiem poważnie.
-Ja...ja...- nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie martw się położyłem cię i sam zasnąłem jak zabity.- zaśmiał się nerwowo.
-Czy Tay był wtedy, tam?- zapytałam nerwowo.
-Nie poszedł już do domu, miałaś do niego iść.- westchnął i usiadł na fotelu.
-Dlaczego?- to pytanie było bardziej skierowane do mnie niż do niego.
Nie chciałam płakać. Moja natura była trzymania bólu głęboko, ale czego mogłam się bać będąc w dodatku pod wpływem alkoholu? Nie mając pojęcia co dalej pokręciłam jedynie głową. Wypiłam duszkiem wodę ze szklanki i mamrocząc przeprosiny uciekłam do domu. Pobiegłam do łazienki i rozebrałam się wkładając ubrania do kosza na brudne pranie. Znowu czułam to przerażające uczucie obrzydzenia własnym ciałem. Chciałam się wyzbyć tego uczucia, ale to nie było takie proste. Wpadłam więc pod prysznic chcąc się oczyścić. Szorowałam ciało szorstką stroną gąbki, aż moje ciało piekło, a każdy dotyk sprawiał ból. Kiedy wyszłam spod strumienia wody, przejrzałam się w lustrze. No mojej skórze widniały czerwone pręgi. Dopiero wtedy się uspokoiłam. Z westchnieniem ulgi, ubrana w bieliznę wróciłam do pokoju i wynajdując przylegające szare dresy oraz jasno zieloną koszule ubrałam się szybko. Położyłam na łóżku i rozmyślałam nad wszystkim po kolei. Nie byłam pewna do czego byłam wczoraj zdolna, ale przerażenie nadal nie mijało. Mogłam mieć jedynie nadzieję, że Taylor nie był na mnie przesadnie zły, a Justin mnie nie wykorzystał. Czułam się zmęczona i obolała. nawet nie wiedząc kiedy zasnęłam. Obudziłam się dopiero kiedy poczułam delikatne głaskanie po policzku. Otworzyłam szeroko oczy i uśmiechnęłam się na widok mojego ukochanego. Taylor przyciągnął mnie do siebie i musnął moje wargi. Przez ten sen całkowicie wyleciało mi z głowy co się dzisiaj wydarzyło. Byłam tak w niego zapatrzona, że widziałam jedną z jego zmarszczek, które oznaczały że się martwi. Przytuliłam się więc do niego mocno nie chcąc przerywać tej chwili jakimi kol wiek słowami. Byłam szczęśliwa, że nie miał mi za złe tego wszystkiego co mogło lub się po prostu wydarzyło. Oparłam głowę na jego torsie i pogrążyłam się w ponownym śnie. Jedyne co pamiętam to jak mój chłopak gładził moje włosy, a nicość pochłaniała mnie bez reszty.
***
Trochę krótki tak wiem i przepraszam, ale ostatnio się trochę opuściłam i miałam parę problemów. Dopóki wszystkiego nie wyprostuję nie będę dodawać systematycznie rozdziałów. Bardzo przepraszam. Melissa'
Fajny rozdział. Podoba mi się <3 Tylko trochę za krótki :(
OdpowiedzUsuń