Ten dzień od początku był nie pewny. Obudziłam się wcześnie rano czując potworny ból głowy. Nie wiedziałam co robić. Koło mnie leżał jeszcze śpiący Taylor. Nie chcąc go budzić złapałam za sukienkę i szybko się w nią wcisnęłam. Chciałam wrócić do swojego pokoju i położyć się z okładem na czole. Kiedy Weszłam do domu, poszłam do kuchni i przeszukałam wszystkie szafki. Nigdzie nie mogłam znaleźć żadnych lekarstw. Pokręciłam jedynie głową i poszłam na górę. Weszłam do łazienki i rozebrałam się ze wszystkiego. Wrzuciłam wszystko do prania i wzięłam prysznic. Owinęłam się ręcznikiem i otworzyłam jedną z szuflad. W środku znalazłam silne leki przeciw bólowe które dostałam kiedyś od Jeremiego. Połknęłam jedną z nich i weszłam do pokoju. Wyciągnęłam świeżą bieliznę i ubrałam się w przylegające dresy i rozciągniętą koszulkę. Czułam się osłabiona i nie bardzo miałam co robić. Chwyciłam więc książkę i przeczytałam kilka pierwszych zdań. Zrezygnowana jednak przestała i założyłam zakładkę. Nie miałam ochoty nic czytać. Dopiero wtedy wpadłam na pewien pomysł. Wyciągnęłam jasne przetarte rurki z szafy i zabrałam pudrową asymetryczną bluzkę. Ubrałam się w to i chwyciłam biały sweter. Założyłam jeszcze pudrowe szpilki od Channel. Złapałam w biegu torbę telefon i klucze. Wybiegłam z domu, zamykając go w pośpiechu. Weszłam do samochodu i zapaliłam silnik. Z piskiem opon odjechałam z podjazdu i ruszyłam w stronę centrum. Zaparkowałam pod instytucją policji. Wysiadłam i szybkim krokiem weszłam do środka. Z podniesioną głową ustawiłam się przy kontuarze czekając, aż sierżant przestanie rozmawiać przez telefon. Kiedy odstawił słuchawkę przeniósł na mnie wzrok.
-Słucham panią?- zapytał patrząc na mnie nie pewnie.
-Ja w sprawie Brada Kingstona.- powiedziałam opanowując swój głos.
-A jest pani?- zapytał podnosząc brew.
-Jego przyjaciółką.- odpowiedziałam pewnie.
-Nie wiem czego pani oczekuje.- odpowiedział.
-Chciałabym się z nim zobaczyć.- nagle poczuła ucisk w żołądku jakbym robiła coś złego.
-Nie wiem czy to możliwe.- pokręcił głową sprawdzając wszystko w komputerze.
-Wie pan co? To bardzo ważne.- nerwowo stukałam w blat.
-No dobrze.- wstukał coś w klawiaturę.- Cela numer 28. Craig?- przywołał machnięciem jednego ze stojących policjantów.- Zaprowadź tę damę do 28.- po czym zwrócił się do mnie.- Masz 20 minut.- pokiwałam głową i ruszyłam za milczącym policjantem. Mijaliśmy poszczególne cele, a ja niepewnie w nie spoglądałam. Kiedy zatrzymał się Craig ja zerknęłam w celę numer 28. Nigdy miałam nie zapomnieć tego widoku. Jego posiniaczonej twarzy i miny zbitego psa. Dopiero kiedy mnie zobaczył twarz mu pojaśniała śmiechem.
-Melissa.- porwał mnie w ramiona, a ja zwalczyłam chęć wyrwania mu się.
-Tak to ja. Musimy porozmawiać.- westchnął i postawił mnie na ziemi.
-Ja przepraszam za wczoraj. Poniosło mnie.- złapał mnie za dłoń.
-Nie uważasz?- zapytałam retorycznie. On pochylił jednak tylko głowę.
-Kocham cię.-powiedział.
-Tak wiem.- odpowiedziałam.
Spędziłam u niego bite pięć godzin mimo sprzeciwu strażnika. Rozmawialiśmy o wszystkim o czym się dało. Głównie o ostatnich czasach. To był mile spędzony czas.
***
Wiem, że rozdziały są krótkie, ale to był początek twórczości xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz